ROOKIE FESTIWAL

Festiwal ROOKIE w Poznaniu już za niecałe trzy tygodnie. Serdecznie zapraszam wszystkich zajawkowiczów, maniaków, nowicjuszy i sceptyków papierowego rzemiosła – otwarcie już 6 grudnia.



Nigdy wcześniej nie używałem łamów natematowego bloga do natrętnej i mało subtelnej autopromocji. Ale „Panie, kryzys jest”, koniec świata się zbliża, więc jak to się mówi: kto, jak nie my i kiedy, jak nie teraz. Wstyd oraz sentymenty trzeba zostawić pod kołderką, a do tłumu krzyczeć.



Niektórzy z czytelników tego bloga wiedzą, że od ponad dwóch lat prowadzę Wydawnictwo Morava, wyznając świętą zasadę nieufnych adehadowców zajawkowiczów – DIY, po naszemu SAMSERÓB. Tak więc samserobię książki: projektuję, edytuję, wydaję i rozsyłam do księgarni, pozytywistycznie waląc głową w mur obojętnych na moje starania czytelników. Licząc na to, że wpompowana w te książki kasa, energia i miłość zaczną kiedyś przynosić efekty.

Nie narzekam, tylko tak sobie trochę marudzę. I dziś, tak samo uparcie jak 3 lata temu, zaiwaniam do drukarni żeby sprawdzić, wychodzące z 6-agregatowego Heidelberga SM74, zadrukowane arkusze. Świadomość epigońskiej i straczeńczej misji, jakiej się z własnej nieprzymuszonej woli podjąłem, tylko to marudzenie wzmacnia. Bo jako producent rozmaitych treści drukowanych wiem, że jesteśmy na skraju pewnej epoki i jedyne, co mogę po sobie zostawić, to tych kilka egzemplarzy dobrze wydrukowanych woluminów. Rzutem na taśmę pokazać, co można z kawałkiem papieru zrobić. Za kilka lat wartość książek się zmieni, Ikea przestanie produkować regały, a całe biblioteki będą mieściły się na jednym pendrive (których oczywiście nie będzie, bo powstaną inne nośniki cyfrowych treści). Drukarze, wydawcy, a nawet pisarze i pismaki z niepewnością patrzą w przyszłość. Pomimo tego, a może właśnie z powodu tej niepewności, warto ten cały harmider i bulgot pierwotnej zupy wydawniczej trzeciego tysiąclecia od czasu do czasu pokazać.



Za niecałe trzy tygodnie, w dniach 6-8 grudnia, w poznańskiej Galerii Miejskiej Arsenał odbędzie się pionierska impreza – Festiwal ROOKIE, której mam przyjemność być współorganizatorem. Mógłbym zamarudzić, że na naszym dzikim wschodzie zachodu wszystko jest pionierskie, ale nie wypada podcinać gałęzi, na której się siedzi. ROOKIE, z założenia impreza o charakterze cyklicznym, po raz pierwszy między Odrą a Bugiem połaczy trzy istotne aspekty współczesnego autorskiego edytorstwa: kasę, formę i teorię. Do Poznania przyjadą wydawcy, aby sprzedawać książki na specjalnie zaprojektowanych stołach. Będzie znakomity Sternberg Press z Berlina, będą dystrybutorzy z Aten: Ommu Distribution oraz z Berlina: Motto Distribution. Pojawi się znakomite wydawnictwo Lubok z Lipska oraz cała masa polskich domów wydawniczych: od Bęc Zmiany, przez Karakter aż po magazyny DIK czy Piktogram. W części wystawowej, zatytułowanej „MVP – Most Valuable Publishers”, pokażemy publikacje artystów, dla których książki są istotną częścią praktyki artystycznej. Ziny Cezarego Bodzianowskiego, quasi-architektoniczna książka Tauby Auerbach czy niezwykły zbiór reprodukcji Maurizio Cattelana to tylko część z kilkudziesięciu pozycji przygotowanych do obejrzenia i przeczytania. Dla spragnionych wiedzy odbędą się prezentacje i wykłady. O książkowej kolekcji MoMA opowie przez Skype’a David Senior – odpowiedzialny w nowojorskim muzeum za zbiór książek artystycznych. Leah Whitman-Salkin pokaże jak pracuje się w berlińskim wydawnictwie Sternberg Press, a w ostatni wieczór, na zakończenie Festiwalu dyskusję o kondycji „czarnej sztuki” poprowadzi Daniel Muzyczuk – kurator Muzeum Sztuki w Łodzi. Trzema słowami: całe mnóstwo papieru.

Serdecznie zapraszam zatem na otwarcie, 6 grudnia o 18:00. Cały program można przejrzeć na stronie Festiwalu ROOKIE, www.r-o-o-k-i-e.com.
Trwa ładowanie komentarzy...